Walka o dym

Drukuj
zdj. https://www.google.pl/search?q=w%C4%99dzenie+kie%C5%82basy&sa=X&tbm=isch&tbo=u&source=univ&ei=jfq0U4mbPIu1Pf2bgPgJ&ved=0CD4QsAQ&biw=972&bih=565#facrc=_&imgdii=_&imgrc=pp4bsjjvQuPGIM%253A%3B60JbNQzRcLvNHM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.chefpaul.net%252Fwild%
Udało się wynegocjować w Brukseli, że polskie wyroby tradycyjne wpisane na ministerialną listę wyrobów tradycyjnych nie będą musiały spełniać nowych unijnych norm zawartości benzopirenu. Lisiecka ocalała!

Jest to niewątpliwy sukces zdrowego rozsądku i polskiej dyplomacji. W Polsce nadal będziemy mogli cieszyć się wyrobami wędzonymi w tradycyjny sposób. Benzopiryn jest  bowiem związkiem chemicznym powstającym w procesie wędzenia. Utrzymanie jego ściśle określonego poziomu jest możliwe tylko wówczas gdy używamy chemicznych substytutów naturalnego procesu wędzenia. Obecnie w 1 kg wędliny może być 5 mikrogramów benzopirynu, od września będą to 2 mikrogramy.

Jak twierdzą specjaliści problem przekraczania tej normy jest w polskich wyrobach marginalny a wprowadzenie unijnej dyrektywy mogłoby do prowadzić do upadku tradycyjnych wędzarni. Stąd Polacy wystąpili o uchylenie  nowej normy i wygrali.

– Producenci wędlin, którzy uzyskali wpis swojego produktu na listę wyrobów tradycyjnych i którzy sprzedają je na rynku krajowym, nie będą musieli dostosowywać się do nowych unijnych przepisów dotyczących wędzenia, które wejdą w życie na początku września – potwierdził rzecznik KE ds. zdrowia Frederic Vincent.

Będziemy więc nadal ze smakiem jedli polskie tradycyjne kiełbasy w tym pyszną lisiecką i wędzone polskie ryby, takie jak karp zatorski.

mow